W ostatnim wydaniu programu „Tomasz Lis na żywo” (7.03.2011 r.) Piotr Najsztub zadeklarował się nie tylko jako zdecydowany nieczytelnik, ale również wystąpił jako człowiek ogłaszający śmierć pewnej formy cywilizacji i pewnej formy kapitału kulturowego. Jak wyznał dziennikarz, dziś chyba „Gali” i „Przekroju, który wkrótce poprowadzi w TVP nowy program kulturalny, od 20 lat nie przeczytał żadnej książki. Brawo. Wciąż wierzę, że jest to jednak pewnego rodzaju wyczyn. Co poza wyznaniami Najsztuba wynika z ostatniego wydania programu Lisa, lub nawiązując do tytułowego pytania: Co wie i jak się bawi polska młodzież?
Poza tym, że nie wie nic i bawi się fatalnie, można by dodać, że pewnie bawi się i wie różnie w zależności od pochodzenia społecznego i dostępu do edukacji, kultury, bibliotek, od poziomu zainteresowania rodziców i szkoły. Cień takiej refleksji pojawił się w wypowiedzi Szymona Hołowni, który zauważył, że obok dyskotek, przystanków autobusowych będącymi miejscami kultowymi w małych miejscowościach, mamy wypełnione sale teatralne, nowe muzea i więcej sprzedanych biletów do kina. Problemem nie jest tylko spadek kompetencji kulturowych, ale również polaryzacja społeczna, której polem jest również kultura. Jeśli nawet rację ma Najsztub, który twierdzi, że żyjemy w świecie konsumentów (Zygmunt Bauman pisał, że obywatela zastąpił konsument) i że często konsumujemy to samo jako mieszkańcy świata Wikileaks i technologii cyfrowych, to cały czas pozostaje problematyczna kwestia jak konsumujemy. I w tym momencie dochodzimy do kolejnego niezwykle istotnego punktu komentowanej dyskusji telewizyjnej. Na brawurowy komentarz redaktora Najsztuba (swoją drogą patrząc na znanego redaktora nie można oprzeć się ironicznej reminiscencji z Gombrowicza i Mrożka), że książka jest przedmiotem z zamierzchłej epoki, prof. Czapiński wyjaśnił, że nadal ilość książek jest najlepszym wskaźnikiem kapitału kulturowego.
Oczywiście w każdym zapamiętałym czytelniku/zapamiętałej czytelniczce budzi się w tym momencie wewnętrzny sprzeciw, że przecież nie sięgnął/nie sięgnęła po „Łaskawe” Littela, po niepowtarzalną prozę Pamuka czy traktaty Battaile’a aby zbierać jakikolwiek kapitał. Uczciwość każe jednak przyznać pewną rację argumentacji mówiącej o lekturze w kontekście kapitału. Bo jak bardzo byśmy nie chcieli tego wiedzieć, jest pewna prawda w tym, że, jak powiedział Hołownia, czytanie jest narzędziem do kształcenia innych narzędzi. Swoistym dowodem na to może być przykład uczniów i studentów zaproszonych do udziału w sondzie ulicznej. Czytanie jest przepustką do rozumienia przekazów innego rodzaju – telewizji, radia, internetu. A dalej do umiejętnego poruszania się w społeczeństwie, które wymaga umiejętności interpretacji, rozumienia, podejmowania decyzji. Bez tego chyba nawet pokolenie Wikileaks nie byłoby możliwe.
Co innego jednak budzi zdumienie. Otóż z badań prowadzonych wśród uczniów wynika, że to dziewczynki lepiej czytają, chętniej sięgają po książki. Z innych badań wiemy, że mamy więcej i lepiej wykształconych kobiet niż mężczyzn. Jak to zatem możliwe, że w takiej dyskusji rozmawiają chłopcy. Sami chłopcy.




Rozczarowujący ten program z 7.03.2011. Rozmowa uczestników jak kłótnia na straganie. Prezentowane poglądy -niedojrzałe i nieobiektywne.Bazując na marginalnych statystycznie zdarzeniach uogólnia się pogląd, że całe społeczeństwo jest zdemoralizowane i zainteresowane obscenicznymi scenami i wulgarnymi zachowaniami. A to jest nieprawda – a więc szkodliwe przesłanie takiego programu. Przydało by się więcej obiektywizmu i pozytywnych przykładów. Czas się poprawić redaktorze – bo forma schyłkuje!
Pan Piotr Najsztub faktycznie wygląda na autorytet i ma prawo ogłaszać iż od 20 lat nie przeczytał żadnej książki i w nagrodę za osiągnięcie perfekcji w kreowaniu postaw prowadzących na manowce poprowadzi w TVP nowy program przyspieszona demoralizacja i pauperyzacja społeczności.Nowoczesne techniki tumanienia ogłupiania wydrwiwania wyśmiewania ignorancji i wszelkiego złego dla osiągnięcia celu urojonego -śmierć pewnej formy cywilizacji i w co się bawi młodzież narodów wspólnej Europy /a nie wyłącznie młodzież polska/.Główni przewodnicy przekazu winni zaprezentować zachowania się młodego pokolenia europejczyków w miejscach szczególnych Europy pokazać a nie teoretyzować.
Ciekawą kontynuacją dyskusji mógłby byc filmik, jaki obejrzałam właśnie na facebooku, prezentujący najlepsze wypowiedzi z cyklu „matura to bzdura”. Autor stara się w nim udowodnić, że matura jest niepotrzebna i że edukacja nic ludziom nie daje.
System edukacji jaki jest taki jest, ale faktem jest również, że nie uczy myślenia. Zaś myślenie, IMHO, jest ściśle związane z czytaniem. Czytaniem ludzi mądrych, którzy przekazali innymi swoje przemyślenia, swój punt widzenia i opinie na temat różnych aspektów rzeczywistości. Jak inaczej nauczyc się myśleć, jeśli nic nie wiemy, jeśli nie mamy żadnych punktów odniesienia. No a media masowe, spłycające do bólu wszystko, co nas otacza, przecież takim punktem odniesienia być nie mogą.
W przypadku Najsztuba mogła to być prowokacja. Jeśli zaś nie przeczytał on rzeczywiście żadnej książki od tak wielu lat, to mój szacunek dla niego jako dla dziennikarza, który bądź co bądź powinien kształtowac opinię publiczną, legł w gruzach.