Ta dziwacznie pogięta perspektywa, z której dziewczyny piszą piosenki – nie mogę przestać się jej przyglądać – odsłania świat w taki sposób, jakiego nie znałam.
Zajęcia w zakładzie poprawczym. Ula napisała refren piosenki. Wzięła mikrofon i zaśpiewała. Refren jest piękny i smutny. O czasie, który minął. Poczułam tęsknotę za dzieciństwem. Usiadłyśmy potem razem i rozmawiałyśmy o tym, co minęło. Jak było w dzieciństwie. Co się zmienia, kiedy z niego wychodzimy.
Ula powiedziała, że kiedy mama wracała do domu po długiej nieobecności, to ona rysowała jej świecowymi kredkami bukiety kwiatów. I wierzyła, że to są prawdziwe kwiaty. I one nawet pachniały.
Wracam do domu i nie mogę przestać nucić. Ale nie umiem wyciągnąć tej najwyższej nuty i to mnie męczy. Chciałabym wrócić do zakładu, żeby Ula zaśpiewała mi jeszcze raz.
Pierwsza piosenka w projekcie powstawała półtora miesiąca, z zajęcia na zajęcia. Kolejne coraz szybciej. A w pewnym momencie projekt przekroczył założone ramy – zainicjowane działania wtopiły się w tło, zaczęły żyć własnym życiem. Projekt „rozszedł się” po zakładzie – dziewczyny (również te nieuczestniczące w projekcie) zaczęły samodzielnie pisać teksty i przynosić na zajęcia to, co napisały. To były przede wszystkim takie piosenki-listy: do innej dziewczyny, która wyszła na przepustkę i nie wróciła, do taty, który już nie żyje, lub który jest zamknięty w więzieniu, do przyjaciółki. Ujęcie doświadczenia w ramy bajki lub piosenki stało się sposobem na powiedzenie rzeczy ważnych i koniecznych.
Teraz znów w projekcie jest trudniej i na zajęcia przychodzi mniej osób. I nikt więcej w zakładzie nie pisze. Tym bardziej cieszy mnie nowa piosenka Uli. Jakby coś zaczynało się od nowa.
Wierzę w piosenki popularne. W to, że mogą kształtować sposób doświadczania i postrzegania świata – bo powtarzasz je bez ustanku. Słuchasz, śpiewasz, nucisz, uczysz się na pamięć. Dziewczyny tworząc piosenki opisują, co je spotkało, odwzorowują swój porządek świata. Szukają różnych sposobów na opowiedzenie przeszłości. Niektóre sformułowania okazują się bardziej nośne i wtedy inne dziewczyny używają ich w swoich piosenkach. Czasami powstają zupełnie nowe zwroty. Dziewczyny zaczynają nazywać inaczej – siebie, swoje doświadczenia, aspiracje. Jednocześnie z nazywaniem – próbują nowych sposobów rozumienia. Mi szczególnie zależy na tym nowym – żeby poprzez pisanie piosenek, móc zrozumieć od nowa. Zobaczyć coś nieoczekiwanego w sobie, w swoim doświadczeniu, w swojej wyobraźni i marzeniach.
A ta dziwacznie pogięta perspektywa, z której dziewczyny piszą piosenki – nie mogę przestać się jej przyglądać – odsłania świat w taki sposób, jakiego nie znałam




Brak mi słów , nie wiem co mam napisać!!!!
Jestem pod bardzo dużym wrażeniem – Super sprawa
Życzę dużo siły,wytrwałości i Wiary w dziewczyny, bo One chyba bardzo tego potrzebują.
Pozdrawiam serdecznie
Kasia