Świat bez kultury - zobacz prezentację
SZUKAJ

Sprzęt

Mikser w kejsie, rozmiary 16 x 63 x 55 cm, waga 9 kg; 7 mikrofonów, kable, przedłużacze i rozgałęziacze, w dużej torbie, waga 10 kg; 4 mikrofony bezprzewodowe najwyższej klasy, każdy w walizeczce; wzmacniacz 16 kg; kolumny i odsłuch, 40 kg; komputer, głośniki, 4 kg; aparat fotograficzny, 2 obiektywy, lampa błyskowa, 6 kg. I to wszystko, kilka razy w tygodniu, usiłuję włożyć na siebie i znieść po schodach z piątego piętra, bo tu, gdzie mieszkam nie ma windy. I za każdym razem zastanawiam się, jak do tego doszło…

Na początku na zajęcia przyjeżdżałam z płytą CD. Wkładałam ją do magnetofonu, który był na miejscu. Kiedy pojawiła się potrzeba większej pracy z muzyką i montażu kawałków – kupiłam program do montażu audio i zaczęłam wozić komputer i głośniki.
Potem udało mi się pożyczyć od znajomych wzmacniacz (30 letni) i mikrofon (20 letni). Niestety nie mogłam już tego wozić autobusem, bo było potwornie ciężkie. Zaczęłam pożyczać samochody od znajomych. Wkładać mikser, mikrofon, komputer, głośniki, rozgałęziacz, przedłużacz. Jeden mikrofon wkrótce przestał wystarczać. Pożyczyłam drugi wzmacniacz i drugi mikrofon. To wkrótce też już nie wystarczało.
W międzyczasie głośniki do komputera rozrosły się z takich malutkich, mieszczących się w damskiej torebce do dużych, mocnych, trzyczęściowych, z oddzielnym basem.
W pewnym momencie byłam tego pewna – trzeba kupić samochód.
Kupiłam. Mój pierwszy, 12-letni, granatowy. W tym czasie musiałam oddać jeden z wzmacniaczy. Pomyślałam o mikserze. Dzięki niemu z jednego wzmacniacza będzie mogło korzystać wiele mikrofonów. Kupiłam mikser i 3 kolejne mikrofony. I pożyczyłam jeszcze 2. Miałyśmy 6 mikrofonów, cudownie!
Niestety wzmacniacz zaczął się psuć. A mikserowi od ciągłego noszenia odpadały guziczki. Kable od mikrofonów plątały się w torbie i z nieznanych nam powodów też przestawały czasami działać.
I wtedy dostałam nagrodę – drugie miejsce w konkursie na najlepszy projekt edukacji kulturalnej od miasta stołecznego Warszawy. Razem z nagrodą dostałam dużo pieniędzy. I chociaż w pierwszym odruchu pomyślałam, żeby kupić sobie motor i przyjeżdżać na zajęcia omijając korki, a po dojechaniu zdejmować kask i machać głową na prawo i lewo – jak na filmach, w zwolnionym tempie – to jednak kupiłam sprzęt.
Dziś znów jadę na zajęcia. Ładowanie sprzętu to już cały rytuał. Nie dam rady tego robić sama. Pomaga mi mój ukochany i dziewczyny, które współprowadzą ze mną zajęcia.

Nie jestem jedyna, która ma podobne problemy. W innym projekcie, w którym uchodźcze dzieci przygotowały spektakl teatralny, Daniel zamówił scenografię zrobioną w taki sposób, aby po złożeniu w całości mieściła się w jego piętnastoletnim samochodzie. Co prawda prawie szurał podwoziem o ziemię, ale dawał radę przewieźć cały spektakl do szkoły lub ośrodka dla uchodźców na drugim końcu Polski.

Wchodzę na zajęcia i montuję cały sprzęt. Łączę kabelki, ustawiam parametry za pomocą pokręteł i suwaków. Tymi wszystkimi przedmiotami stwarzam na chwilę nową rzeczywistość, w której wychowanki zakładu poprawczego mają szansę przemienić swoje myśli i emocje w słowa, dźwięki, piosenki profesjonalnej jakości. Ta jakość jest konieczna, aby je włączyć w główny nurt kultury.
Czy warto? Warto.

 

Dodaj swój komentarz

Spam protection by WP Captcha-Free

Videoblog

We are more_więcej kultury

We are more

brak zdjęcia

Sponsoring kultury

Ogłoszenie Kodeksu Sponsoringu Kultury. Rozwój, przejrzystość, równowaga, jakość to tylko niektóre z haseł przewodnich Kodeksu Sponsoringu Kultury, który po kilkumiesięcznych konsultacjach społecznych przybrał formę regulacji. Jego zapisy, choć nieobwarowane sankcjami, mają ułatwić budowanie relacji partnerskich między kulturą a biznesem. Więcej aktualności i informacji dotyczących Sponsoringu w zakładce Sponsoring Kultury.

Cytaty

Powinniśmy przejść od kulturalizacji polityki do polityzacji kultury. — Walter Benjamin