Świat bez kultury - zobacz prezentację
SZUKAJ

Tytuł

Wymyślamy projekt. Prawie wszystko już jest, tylko… jaki to może mieć tytuł? Projekt będzie polegał na pracy metodą teatru lalek. Każdy z uczestników buduje swoją lalkę, uczymy się je animować, a potem opowiadamy za ich pomocą swoje historie. Pierwsze do głowy cisną się pomysły jak z przedszkola – Moja lalka albo Lalka i ja. Zaraz potem przychodzą takie etyczno-moralizatorskie –  Stwórz siebie. Moralizatorski tytuł zazwyczaj nie jest dobry, chociaż cele, które sobie stawiamy w projekcie są często związane z rozwojem osobistym oraz określonymi postawami i wartościami.

Mam jednak przekonanie, że o niektórych rzeczach nie należy mówić (a w szczególności nie w tytule). One muszą się zdarzyć, niespodziewanie dla uczestników, a jak zostaną wypowiedziane w taki sposób – zdają się na siłę prowadzić uczestników do zbanalizowanego, podanego na tacy celu.
Wracamy do pomysłu z lalkami. Miasto lalek, a może nawet Państwo lalek. Podobają nam się te tytuły, tylko zastanawiamy się nad słowem „lalka”. Jak ono kojarzy się ludziom. Pewnie większości bardziej z lalką barbie niż z lalką teatralną. Nie o to nam chodzi.
Moja młodsza siostra – tylko jak chłopcy będą budować swoje alter ego to raczej woleliby brata. Brat Lalka.
A może by do słowa lalka dodać jakieś poważne słowo, które zneutralizuje „zabawkowość” tego pierwszego. Struktura lalki, albo lepiej Architektura lalki. Co prawda znajomy architekt mówi mi, że dodawanie słowa „architektura” do rzeczy zupełnie z architekturą nie związanych stało się ostatnio modne… a jednak… słowo „architektura” sprawia, że projekt pod takim tytułem wydaje się być dostojny, duży. A projekt ma być duży, międzynarodowy – we współpracy z Niemcami. Należy znaleźć taki tytuł, który dobrze by brzmiał również po niemiecku. Architektura Lalki spełnia ten warunek. Poza tym ten tytuł wydaje się mieć szeroką przestrzeń interpretacyjną, nie ogranicza projektu do jednej drogi. To mi się podoba, bo przecież nigdy do końca nie wiadomo który wątek w projekcie okaże się dominujący, a który stanie się poboczny.
Czasami tytuły powstają na chwilę przed złożeniem wniosku. W gorączce i głupawce. Stąd wziął się taki nieformalny konkurs w naszym stowarzyszeniu – na najśmieszniejszy tytuł projektu. Na czele utrzymują się: Tańcz nie walcz, Patrzę na Ciebie Mona Liso, Śpiewam to, co chcę powiedzieć, Co cię to obchodzi.
Ja lubię takie trochę poetyckie, metaforyczne. Dziewczynom z zakładu najbardziej podobał się Błękitny Express, na każdy kolejny reagowały śmiechem, a nawet lekkim oburzeniem – „Jak to, to już nie będzie Błękitnego?”, „Teraz będziemy Audiostacja.Falenica?”, „Ale my chcemy jeszcze Błękitny.”
Do tytułu się przywiązuje. Jeszcze do tej pory jak słyszę słowo „błękitny” wyostrza mi się słuch. Ja też bym chciała jeszcze „błękitny”. Chciałabym, żeby projekty trwały dłużej. Żeby nie trzeba było cały czas wymyślać nowych, jeszcze bardziej innowacyjnych działań. I tytułów. Mam taką obawę, że niedługo zużyjemy wszystkie. I co wtedy?

 

Dodaj swój komentarz

Spam protection by WP Captcha-Free

Videoblog

We are more_więcej kultury

We are more

brak zdjęcia

Sponsoring kultury

Ogłoszenie Kodeksu Sponsoringu Kultury. Rozwój, przejrzystość, równowaga, jakość to tylko niektóre z haseł przewodnich Kodeksu Sponsoringu Kultury, który po kilkumiesięcznych konsultacjach społecznych przybrał formę regulacji. Jego zapisy, choć nieobwarowane sankcjami, mają ułatwić budowanie relacji partnerskich między kulturą a biznesem. Więcej aktualności i informacji dotyczących Sponsoringu w zakładce Sponsoring Kultury.

Cytaty

W dzisiejszym świecie konsument zastąpił obywatela. — Zygmunt Bauman